Z pasieki wracamy jak zwykle – pożądleni ale uśmiechnięci.  W rękach zbiorniki z miodem, na głowach kapelusze, a w głowach… setki marzeń i planów z pszczołami w roli głównej. Przypuszczam, że mój pradziadek myślał podobnie kiedy zakładał naszą pierwszą pasiekę, gdzieś w okolicach Giżycka, ponad 60 lat temu. Dziś to już inne miejsce i inni ludzie, ale fascynacja pszczelarstwem wciąż unosi się w powietrzu…

Ciężkie zbiorniki z miodem sami pakujemy do bagażnika i wracamy po kolejne. Ta praca upewnia nas w przekonaniu, że nie jesteśmy żadną wielką firmą ani korporacją. Zresztą nie taki jest nasz cel. Naszym marzeniem jest pozyskiwać miód który ma w sobie „coś”. Taki w którym czuć nie tylko naszą pracę, ale też miejsce z którego pochodzi. Uważamy że te dwa składniki czynią każdy miód unikalnym…